Ulubieńcy października

1. Ulubiona książka – „Mydło i mazidło, czyli jak zostać czarownicą” 
Anna Maria Januszczyk, Joanna Kłak
wyd. Dlaczemu

Źródło: bonito.pl

Ostatnio na moim instastory, pokazywałam Wam właśnie tę książkę, którą dostałam wraz z małą paczuszką składników, do zrobienia własnego kosmetyku. Co to jest za sztos! Poradnik ten, to zbiór informacji na temat składników zawartych w kosmetykach, ale także skarbnica przepisów, dzięki którym sami w domu, możemy robić kosmetyki pielęgnacyjne. Sama książka stylizowana jest trochę na księgę magii i eliksirów, co dodaje jej super efektu. Tak więc w domowym zaciszu jesteśmy w stanie wyczarować maski, żele, kremy toniki oraz mgiełki. Często potrzebujemy do tego rzeczy, które możemy dostać w sklepie spożywczym. Wszystko opisane jest bardzo fajny i przystępny sposób dzięki czemu, nie musimy się martwić, że coś nam nie wyjdzie, ponieważ mamy zbyt mało informacji. Jeśli jesteście maniakami/maniaczkami kosmetyków, tak jak ja to serdecznie Wam ją polecam. A jeśli nie, a znacie kogoś, kto lubi takie DIY, to ta książka będzie dla niego świetnym prezentem 🙂

2. Ulubiony serial – Suits (Netflix)

Kto, 10 lat temu, po obejrzeniu serialu „Magda M” nie chciał zostać prawnikiem, niech pierwszy rzuci kamieniem! 😀 W przypadku serialu Suits, mamy Magdę M w wersji TOTAL SUPER PRO! Przygody młodego chłopaka, o ponadprzeciętnej inteligencji i fotograficznej pamięci, o imieniu Mike Ross, który zupełnym przypadkiem zostaje zatrudniony w znanej nowojorskiej kancelarii, jako prawnik, mają już 9 sezonów. Ciekawe postaci, fajne historie i oczywiście korporacyjne rozprawy sądowe (których czasem nie rozumiałam 😉 ) budują atmosferę całego serialu. Oprócz coraz to nowych spraw, przygody głównych bohaterów powodują, że chce się oglądać kolejne odcinki. Nie można nie wspomnieć o Megan Markle, aktualnej księżnie Sussexu, która gra tam młodą, aspirującą prawniczkę. Świetnie się ją ogląda i za każdym razem kiedy ją widzę, jakoś nie dochodzi do mnie fakt, że aktualnie jest Księżną 😀 Podsumowując, serial idealny na jesienne wieczory!

3. Ulubiony podcast –
„Ja i moje przyjaciółki idiotki” Tu Okuniewska

Tu Okuniewską znacie z mojego zeszłomiesięcznego wpisu, ale ten podcast, to zupełnie coś innego. Październik nie był miesiącem, w którym poznałam tą terapię grupową – bo spokojnie można to tak nazwać. Ale w tym miesiącu przesłuchałam wszystkie odcinki, jeszcze raz, dokładnie skupiając się na przekazywanej treści. Jak ja się cieszę, że coś takiego powstało, żałuję tylko, że dopiero teraz 😉 Gdybym posłuchała tego jako nastolatka, szła bym w dorosłość dużo mądrzejsza i przede wszystkim spokojniejsza. Mimo, że z tego podcastu, nie dowiemy się wiele nowych rzeczy, część jest wręcz oczywista, to fajnie jest wiedzieć, że nie tylko ja byłam tą idiotką i nie tylko ja „dawałam się robić” 🙂 Możecie posłuchać o typach „wychowywanych przez wilki”, o „toksynach”, o „gniazdownikach” i pewnie w wielu tych podcastach odnajdziecie samych siebie. Pamiętajcie, że idiotka nie ma płci i że nigdy nie jest na tym świecie sama. Wszystkim tym, którzy nie znają – polecam. A tym, którzy znają – piona! 🙂

4. Ulubiony kosmetyk naturalny – Prasowany puder jęczmienny Ecocera

Źródło: ecocera.pl

Pierwszy raz miałam do czynienia z kosmetykiem zawierającym w swoim składzie jęczmień i bardzo się cieszę, że na niego trafiłam. Moja miłość do kosmetyków naturalnych z każdym dniem rośnie, dlatego kiedy zobaczyłam, że w ofercie firmy Ecocera pojawił się taki puder, nie mogłam go nie kupić :). Jakie ma właściwości? – zapytacie! A już Wam piszę!
Przede wszystkim pochłania nadmiar sebum, co przy mojej cerze, która tłuści się w strefie T, jest bardzo pożądanym efektem. Ma działania długotrwale matujące oraz zapewnia skórze naturalny wygląd, nie wybielając jej. Fajnie utrwala makijaż, dzięki czemu twarz wygląda zdrowo i świeżo. Nie podkreśla suchych skórek i nie zbiera się w zmarszczkach. Zdecydowanym jego plusem jest to, że nie zatyka porów, a dzięki naturalnemu składowi, nie powoduje podrażnień i przesuszeń. To czego dowiedziałam się ze storny Ecocera to to, że: „jęczmień ma silne właściwości antyoksydacyjne – neutralizuje wolne rodniki, przeciwdziałając procesom starzenia. Zawiera witaminy B1, B2, B6, C, E, PP, działa kojąco na podrażnioną skórę. Cynk, selen i magnez wspomagają gojenie a także łagodzą zmiany trądzikowe.” Ja wybrałam wersję prasowaną, ponieważ na co dzień, wolę taką opcję. Używałam także pudru sypkiego i sprawdził się tak samo dobrze. Po prostu polecam! 🙂

5. Ulubiona rzecz – Szczotka do masażu ciała od SkładProsty

Cóż to jest za gagatek?! Moi drodzy, szczotka do masażu ciała na sucho, to nic innego jak szczotka z drewna bukowego oraz naturalnego, roślinnego włókna z agawy (tampico). Wykonujemy nią delikatny masaż wybranej partii naszego ciała w kierunku serca. Ja używam jej główne do nóg, ponieważ w okresie jesienno-zimowym skóra na moich nogach zawsze jest bardzo przesuszona i często zdarzają mi się wrastające włoski. Pierwszy masaż może nie należeć do przyjemnych, skóra po prostu musi się do tego przyzwyczaić. Na początki mogą występować zaczerwienienia, a w moim przypadku, naskórek na nogach osypywał się jak wiór. Po kilku użyciach, byłam w niezłym szoku, kiedy szczotkując nogi, nie zauważyłam już tego przesuszenia. Oczywiście, jak z wieloma rzeczami, najważniejsza jest systematyczność. Ja szczotkuję się co wieczór, przed pójściem spać i po zabiegu nakładam na nogi lekki balsam. Sam zabieg jest mega relaksujący, pobudza krążenie, wygładza naszą skórę poprzez usunięcie martwego naskórka. Dodatkowo zapobiega wrastaniu włosków, ujędrnia i poprawia wygląd skóry. Przekonałam się o tym na dosłownie NA WŁASNEJ SKÓRZE i jeśli ktoś ma takie problemy jak ja, to zdecydowanie polecam. Działa lepiej niż niejeden balsam. Jej cena to ok. 50 zł i uważam, że to były jedne z lepiej wydanych pieniędzy. Link do szczotki zostawiłam Wam w tytule – wystarczy kliknąć w nazwę 😉 – nie ma za co!

6. Ciekawy artykuł – Wysokie obcasy – „Czasem słyszą „Jak nie ma się dzieci, to po co w ogóle żyć?”. A bezdzietni z wyboru nie czują pustki „

Rys. Joanna Krótka

Artykuł ten porusza temat bardzo mi bliski, a mianowicie – świadome nieposiadanie dzieci. Wiem, że może to wydawać się kontrowersyjne, ale myślę, że warto uświadamiać ludzi na każdym kroku. Każdy z nas powinien móc żyć tak, jak chce. Oczywiście, jeśli nie krzywdzimy przy tym nikogo innego. Jak to mówią, wolność jednego człowieka, kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego.
Ze stwierdzeniami, że kobiety powinny siedzieć w domu i rodzić dzieci, spotykam się bardzo często. Oczywiście nigdy nie zrozumiem co mają w głowie autorzy takich komunikatów. Żeby była jasność, ja totalnie rozumiem kobiety, które dzieci chcą mieć i szczerze je podziwiam. Moi drodzy, decyzja odnośnie macierzyństwa jest dla kobiety dużym poświęceniem. Takie kobiety rezygnują nie tylko z kariery, ale także z figury, wolnego czasu tylko dla siebie i wielu innych rzeczy. Dla mnie, każda dziewczyna, która świadomie decyduje się na zostanie matką, jest bohaterką i to nie ulega wątpliwości. Jednak ja i myślę, że wiele innych kobiet, nie czuje takiej potrzeby. Dla nas posiadanie dzieci, to nie jest spełnienie marzeń oraz ambicji i jedyne na czym nam zależy, to szacunek ze strony innych. Polecam Wam przeczytać ten artykuł – tytuł jest podlinkowany. Powodów dla których ludzie dzieci nie posiadają jest wiele i myślę, że pytanie ich o to, jest po prostu nie na miejscu. Z tym Was pozostawiam 🙂

To już koniec październikowych czasoumilaczy – jeśli ktoś z Was skorzysta z chociaż jednego, będę szczęśliwa! 🙂

PaniMajo

Powiązane