Terry Hayes – Pielgrzym

Kryminał, powieść sensacyjna, do której zachęcała mnie mama. Ja niestety przed jej rozpoczęciem byłam do niej uprzedzona, przez jej tytuł. Nie wiem czy mieliście styczność z twórczością Paulo Coelho (to ten od tych głębokich cytatów, które wszyscy uwielbiają 😉 ). On także napisał książkę o tym tytule. Gdy w czasach gimnazjalnych, czytałam wiele jego książek, właśnie przez Pielgrzyma nie byłam w stanie przebrnąć. Totalnie nie potrafię wytłumaczyć dlaczego.

Wracając do Terr’ego Hayes’a to cieszę się, że czasem jednak posłucham się mamy. Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Z pełną świadomościom mogę polecić ją każdemu, kto lubi wielowątkowe kryminały, pełne niespodzianek, z niesamowicie dopracowaną fabułą – i co ważne – do samego końca trzymające w napięciu.

Główny bohater, który w pewnym momencie uzyskuje pseudonim Pielgrzym, jest tajnym agentem amerykańskiego wywiadu. Zostaje wysłany na misję, która z mojego punktu widzenia, od razu była skazana na niepowodzenie. Przed rozpoczęciem głównej akcji całej książki, wiele dowiadujemy się zarówno o Pielgrzymie, jak i o drugim bohaterze książki – Saracenie. Przez pewne wydarzenia ze swojej przeszłości, Saracen postanawia zrealizować przerażającą zbrodnię przeciwko ludności. O Pielgrzymie za to, możemy dowiedzieć jak świetnym i niesamowicie bystrym jest agentem i jak bardzo złożone było jego życie. Każdy z nich jest postacią na swój sposób wyjątkową. Z pewnością mogę powiedzieć, że obaj są nad wyraz inteligentni.

Na początku książka jest wielowątkowa i sprawia wrażenie, że nic tam do siebie nie pasuje. Poznajemy historię obydwu głównych bohaterów, pełno jest różnych wątków. Po pewnym czasie, jednak przekonujemy się, że wszystko o czym jest tam napisane, ma znaczenie. Najbardziej w tej historii podobało mi się to, że nie pozwalała czytelnikowi się znudzić. Ciągle dzieje się coś nowego, a powroty do przeszłości głównego bohatera, pozwalają bardziej zrozumieć jego postać i decyzje, które podejmuje. Jednym z niesamowitych działań autora, było wplatanie w narrację głównego bohatera, informacji o tym, że jego aktualne działanie, w niedalekiej przyszłości, okaże się niewłaściwe, lub nie do końca przemyślane. Dzięki temu, nie można powstrzymać się od przeczytania kolejnych stron. Po prostu niesamowicie ciekawiło mnie, jaki skutek dla głównego bohatera i całej historii będzie miało jego aktualne przeoczenie, skoro sam mówi o tym, że coś zrobił nie tak.

Podsumowując, jest to powieść sensacyjna dla ludzi przede wszystkim cierpliwych, ale także o mocnych nerwach. Cierpliwych dlatego, że ma ona ponad 700 stron 😉 . Oczywiście nie mogę tu nie pochwalić pracy, jaką wykonał sam autor, ponieważ już od pierwszych stron widać, że wszystko było bardzo dobrze przemyślane i nic nie znalazło się tam przypadkiem. Jedną z bardziej przerażających rzeczy było to, że można było odczuć, że nie do końca musi być to fikcja literacka…I z tym was pozostawię.

Jeśli kogoś z was zachęciłam do sięgnięcia po ten tytuł, to bardzo się cieszę i czekam na wasze opinie w komentarzach.

Ściskam,
PaniMajo

Powiązane