Piotr C. – Brud

Cześć!

Witajcie ponownie w sekcji książkowej. Dziś książka zupełnie inna niż kryminał, który ostatnio opisywałam. Czytam przede wszystkim kryminały, ale zdarza się, że wpadnie mi w ręce coś zupełnie innego, co idealnie nadaje się na podróże kolejką do Mordoru 😉

Jeśli kojarzycie bloga https://pokolenieikea.com/ to wiecie, że pisze go konkretny facet, który o sobie pisze tak: „Cześć! Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiada historie”. Jak dla mnie, historia którą opowiedział w książce pt. „Brud” jest niezwykła. Dlaczego niezwykła? Ponieważ zburzyła mój światopogląd i uświadomiła mi jak naiwną optymistką byłam. Gdyby tego było mało, czytając ją, poczułam się staro. Ostatnio spotkałam się ze swoją licealną koleżanką i obie zgodnie stwierdziłyśmy, że kiedyś wyobrażałyśmy sobie, że mając te 25 lat, będziemy poważnymi ustatkowanymi kobietami w garsonkach. Niestety, gówno prawda. Znów spotkałam się z czymś w rodzaju „expectation vs. reality” Pech chciał, że jest inaczej. Nigdy w życiu nie miałam garsonki i nadal mam problem z tym, co chcę w życiu robić. Ciekawa tylko jestem czy za 10 lat, też będę w takim punkcie i czy nadal nie będę miała garsonki. Szczerze?! Walić to!

Wracając do książki, przyznam szczerze, że najbardziej przeraziły mnie w niej relacje damsko-męskie. Kurna! Ja ten świat widziałam zupełnie inaczej i przyznam szczerze, że jestem przerażona. Może to dlatego, że jestem w związku od ponad sześciu lat i mam zamiar w nim być do końca życia. Po przeczytaniu „Brudu” zastanawiam się, czy nie jestem czasem jakimś wymarłym gatunkiem, o którym za 200 lat panie w muzeach będą mówiły, że wyginął, ponieważ nie był do końca przystosowany… Co z tym światem jest nie tak?! A może pytanie trzeba byłoby zadać inaczej, co ze mną jest nie tak?! Małżeństwo nic nie znaczy, miłość jest na chwile, a kiedy procenty wyparują z głowy, głównym problem jest to, jak pozbyć się nagiej jednostki z łóżka. Ja sama doszłam do wniosku, że małżeństwo jest tylko formalnością i nic nie wnosi do związku, ale wybaczcie, jeśli się z kimś jest, to na 100%.

Może jestem głupia i staromodna, ale wierzę w miłość. Wierzę też w to, że to kobiety kochają za bardzo i są w stanie poświęcić samą siebie, dla faceta. Najbardziej załamała mnie postać jednej z bohaterek, która idealnie pokazała nam, jak głupie jesteśmy. Za dużo sobie wyobrażamy, za dużo wymagamy i na zbyt wiele pozwalamy. Chociaż czy można powiedzieć, że za dużo wymagamy…?

Świat w „Brudzie” to świat eleganckich mężczyzn, pięknych kobiet i doskonałego życia. Niestety, kiedy trochę się w to zagłębimy, widzimy, że każdy idealny człowiek, skrywa jakiś tytułowy brud.

Jeśli miałabym oceniać tę książkę w skali 1 do 10, dałabym jej mocne 9. Dziesiątki nie będzie za historię z Józkiem. Kochani, nie czytałam poprzednich książek Piotra C., ale jedna z nich jest obecna w mojej torebce i czeka na podróże do Mordoru.

Polecam, zachęcam ale i ostrzegam – to nie jest książka dla delikatnych dziewczynek, żyjących w wyidealizowanym świecie, takich jaką byłam ja. Prawdę mówiąc, już trochę nauczyłam się tego, jak funkcjonuje ten świat, ale gdybym przeczytała ją jakieś 5 lat temu, pewnie płakałabym 3 dni, zaprzeczając wszystkiemu co jest tam napisane.
PaniMajo

Powiązane