Kosmetyczni stali bywalcy

Cześć i czołem 🙂

Dziś wpadłam na pomysł, że podzielę się z wami recenzją kosmetyków, których używam już od długiego czasu. Pomyślałam, że każda z nas ma takie kosmetyki, z którymi się nie rozstaje i przeszywają ją dreszcze, gdy pomyśli, że mogą one zostać wycofane ze sprzedaży 😉 Ja opiszę zarówno kosmetyki do makijażu jak i te pielęgnacyjne.
Zapraszam do lektury 😉

1. Garnier – Płyn micelarny 3w1, do skóry wrażliwej

Nawet nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy po raz pierwszy użyłam tego płynu. Wydaje mi się, że stosuję go od zawsze 😉 Ogólnie zawsze bardzo lubiłam kosmetyki do demakijażu tej marki, a ten płyn okazał się strzałem w dziesiątkę! Warto zauważyć, że ja używam go głównie do demakijażu oczu. Z racji na to, że oczy maluje najintensywniej (cienie, eyeliner, tusz – duuużo tuszu 😉 ), bardzo ważny jest dla mnie ich demakijaż. Ten płyn sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Oczy po oczyszczeniu nie są podrażnione, a jego cena jest niewielka, biorąc pod uwagę wydajność. W drogeriach często widzę go w promocji, dlatego zawsze mam w domu przynajmniej jedno zapasowe opakowanie. Polecam, polecam, polecam! 🙂

2. Wibo – Paleta do konturowania twarzy (3 Steps to Perfect Face)

Paletkę poznałam przez Red Lipstick Monster. Kiedy w sieci zaczęły pojawiać się pierwsze filmiki i wpisy o konturowaniu twarzy, stwierdziłam, że czas na mnie. W filmiku RLM było kilka różnych produktów, lecz mi zależało na tym, aby posiadać wszystkie trzy, w jednym opakowaniu. Oczywiście, w krótkim czasie wybrałam się do najbliższej drogerii i tam bardzo się zdziwiłam, ponieważ w miejscu gdzie miał leżeć wybrany przeze mnie produkt, pozostała pustka i smutek 😉 Nie dając się zwieść, wróciłam do domu i zrobiłam zamówienie internetowe. Paletka przyszła bardzo szybko i jestem szczęśliwa, że nie zrezygnowałam z zakupu tego kosmetyku. Wiem, że pewnie jest wiele innych lepszych produktów do konturowania, ale moje serce zostało skradzione właśnie przez ten 🙂 Musze być z wami szczera  i przyznać, że nie zawsze wykorzystuję wszystkie z trzech produktów. Moim faworytem został rozświetlacz oraz brązer. Różu używam raczej na jakieś większe wyjścia, ponieważ na co dzień wolę bardziej naturalny makijaż, a ten róż ma (jak dla mnie) zbyt złoty połysk. Jeśli chodzi o rozświetlacz, to jest on moim numero uno! Nadaje super naturalne rozświetlenie i jest w miarę trwały. Brązer jest matowy i daje efekt „muśnięcia słońcem”. Jeśli poszukujecie czegoś do konturowania w niewielkiej cenie, polecam!

3. CARMEX – nawilżający balsam do ust

W porównaniu do wszystkich produktów z tego wpisu, używam go najkrócej, aczkolwiek jestem święcie przekonana, że będę go używać jeszcze bardzo długo. Produkt poleciła mi moja serdeczna koleżanka z pracy, która jest od niego uzależniona. Na początku dziwiłam się czemu, przecież to zwykła pomadka do ust. Ale po miesięcznym stosowaniu, całkowicie ją rozumiem. Nie spotkałam się jeszcze z tak wydajnym i dobrym produktem do pielęgnacji ust. Ja mam tendencję do przesuszania ust i ciężko było mi znaleźć balsam, który by tak dobrze odżywiał usta, nabłyszczał je, a do tego (co dla mnie było najważniejsze) po pewnym czasie nie zostawiał takich białych grudek. W końcu znalazłam. Monia, jeśli to czytasz, dziękuję! 🙂

4. Makeup Revolution Redemption Palette Iconic 3 – paleta cieni do powiek

Czyli to co kocham najbardziej. Jest to dla mnie produkt do makijażu, który naprawdę ma sens. Cienie mają perłowe jak i satynowe wykończenie, fajną pigmentację oraz są trwałe. Jedynym minusem jest dwustronna pacynka dołączona do zestawu. Jak dla mnie produkt całkowicie bezużyteczny – nie wiem jak można tym nakładać cienie, ale może po prostu ja mam z tym problem 😉 Podsumowując, za niewielką cenę, otrzymujemy 12 cieni, które można stosować pojedynczo, jak i komponować z nich piękny makijaż. Przekrój kolorystyczny pozwala na tworzenie zarówno codziennego, jak i wieczorowego makijażu. Z tego co widziałam, na stronach drogerii internetowych (ja swoją zakupiłam na: https://kosmetykizameryki.pl/) jest wiele edycji tej paletki, z różnymi kolorami, i wykończeniami – maty, satyny, perły. Po-le-cam! 🙂

5. SORAYA – peeling podwójnie złuszczający, do cery suchej i normalnej

Wieczornej pielęgnacji nie wyobrażam sobie bez wykonania peelingu. Próbowałam ich wielu i ten wyjątkowo przypadł mi do gustu. To jest moje trzecie lub czwarte opakowanie i jeśli go nie wycofają, to myślę, że będzie ich więcej i więcej. Peeling jest gruboziarnisty, więc nie nadaje się dla osób o delikatnej i wrażliwej skórze twarzy. Ja takiej nie posiadam, więc u mnie sprawdza się świetnie. Znacząco zmniejsza widoczność porów, powoduje, że moja skóra jest czysta i super gładka. Mimo tego, że produkt jest przeznaczony do cery suchej i normalnej, a ja mam tłustą, nie jest to dla mnie żaden problem. Oczywiście zawsze po użyciu tego peelingu odpowiednio nawilżam twarz kremami lub maskami, ale o tym może kiedy indziej… 🙂

Jestem ciekawa waszych opinii. Piszcie mi, czy też macie takie kosmetyki, z którymi się nie rozstajecie i jak na nie trafiłyście? 🙂

PaniMajo

Powiązane