Czy najpierw ja wykończę mieszkanie, czy mieszkanie mnie…?

Cześć,

wiem, wiem…dawno mnie tu nie było. Niestety nie spodziewałam się, że wykończenie mieszkania pochłonie praktycznie 90% mojego wolnego czasu. Muszę Wam przyznać, że rzeczy, które trzeba ogarnąć namnażają się w niesamowitym tempie, a niestety doba nie wydłuża się do 48 godzin 😉 Ale spokojnie, pierwsza podstawowa zasada to:

1. Wyluzuj, nie na wszystko masz wpływ!

Tak kochani, podejście do całego tego zamieszania jest najważniejsze. Moim pierwszym problemem okazał się brak ekipy remontowej. Możecie pomyśleć „jak to, odbierasz mieszkanie i nie masz ekipy?!”, niestety czasem tak bywa, że budowlaniec wykrusza się chwilę przed planowanym terminem rozpoczęcia remontu. Moją pierwszą reakcją była  panika i płacz 😉 Na szczęście miałam kilka poleconych ekip od znajomych, więc udało mi się znaleźć zastępstwo. Co prawda musiałam chwilę dłużej poczekać, ale w tym wypadku wszystko skończyło się w miarę dobrze…

Czemu „w miarę dobrze”?, a temu, że mój „Pan od remontu” mimo tego, że robi wszystko dokładnie, to bardzo powoli, niestety w międzyczasie miał inne remonty i nie było go u mnie codziennie, przez co wszystko bardzo przesuwało się w czasie. Do tej pory nie mam skończonej łazienki, o czym często opowiadam Wam na moim instastory 😉

Kolejną istotną zasadą jest:

2. Ustal harmonogram prac!

Przyznam Wam, że przy projektowaniu swojego wymarzonego M4 skorzystałam z pomocy projektantki wnętrz, która pomogła mi usystematyzować moje pomysły, ale także nadała jednolity charakter całemu mieszkaniu. Taka usługa kosztuje, ale jeśli tak jak ja, totalnie nie macie wyobraźni przestrzennej, to taka pomoc jest bezcenna. Moja projektantka przeprowadziła ze mną dokładny wywiad, łącznie z pytaniami o to: jak spędzam wolny czas, co lubię, czy gotuję, czy wolę wychodzić na miasto, czy jednak zapraszać znajomych do siebie, itp. To wszystko jest bardzo ważne przy zaaranżowaniu wszystkich pomieszczeń tak, aby idealnie do nas pasowały.

W momencie ustalenia wszystkich szczegółów oraz tego w jakim stylu chciałabym mieć urządzone wnętrze, rozpoczęła przygotowanie planów oraz wizualizacji, wraz z sugestiami produktów do wykorzystania. Warto pamiętać, że są to głównie sugestie i musimy mieć z tyłu głowy, że to my będziemy tam mieszkać, więc ma być to w 100% dostosowane do nas. Warto przeglądać strony internetowe z inspiracjami. Tutaj niesamowicie sprawdzał się u mnie Pinterest, Homebook, Instagram (polecam wyszukiwanie po #hasztagach), Ikea inspiracje i inne.

Poniżej wrzucam Wam inspiracje, którymi się posiłkowałam.

Źródło: homebook.pl / pinterest.com / instagram
Kolaż: Canva

Niedługo przed odbiorem mieszkania rozpoczęłam etap zwiedzania sklepów budowlanych, poszukując rzeczy, na które dłużej się czeka. Między innymi były to sklepy z podłogami drewnianymi, drzwiami, płytkami, itp. W zależności od tego jakie materiały wybieracie, musicie mieć na uwadze czas oczekiwania, żeby uniknąć sytuacji, w której macie już ekipę budowlaną, a materiałów nie 😉 Kolejną ważną kwestią są spotkania ze stolarzami, jeśli chcecie mieć meble na zamówienie, dobrze jest wygospodarować trochę czasu, aby móc porozmawiać z osobą, która będzie dla Was takie zlecenie realizowała. Tutaj ważny jest każdy szczegół, a rozkład wnętrza szaf oraz szafek w kuchni, do tej pory spędza mi sen z powiek 😉 Na szczęście dużo bazowałam na projektach, które miałam. Okazały się ona bardzo pomocne i dzięki temu wiele rzeczy mi odeszło. Przykładowo wybierając płytki na podłogę wiedziałam w jakich kategoriach patrzeć, już nie musiałam wybierać z 3000, a np. z 50 szarości. Mówię Wam, nie było łatwo…

Źródło: projekt M.Budrewicz (marta.budrewicz@gmail.com)

Zasada nr 3:

3. Szukaj oszczędności, nawet tych małych!

Pamiętajcie, że każdą zaoszczędzoną złotówkę, możecie przeznaczyć na inną rzecz, na której nie możecie lub zwyczajnie nie chcecie zaoszczędzić. Ja np. dużo ugrałam szukając gresu. Pierwszy, który znalazłam kosztował ok. 200 zł za m2, co było dla mnie ceną nie do przeskoczenia. Zawzięłam się i postanowiłam, że choćbym miała stanąć na rzęsach i zaklaskać uszami, znajdę tak samo ładny, ale w dużo przystępniejszej cenie. Udało się! Na płytkach dzięki temu zaoszczędziłam ok. 4 000 zł! 🙂 Oczywiście są też rzeczy, na które musiałam wydać więcej. Zamiast paneli podłogowych, zdecydowałam się na drewniane deski, ale w tym wypadku psychicznie przygotowałam się na większy wydatek. Dla mnie panele zwyczajnie wydają mi się „plastikowe”, a drewno nadaje mieszkaniu ciepła i tworzy super klimat. Jeszcze raz powtórzę, żebyście zapamiętali, mieszkanie musi być tożsame z Wami, bo nie będziecie dobrze czuli się w miejscu, które jest zrobione pod kogoś innego! Tu od razu nasuwa mi się kolejna ważna zasada, a mianowicie:

4. Jeśli coś Ci się podoba, zrób to! Nie ważne, że większość tak ma!

Tą zasadą kierowałam się, w momencie kiedy zdecydowałam się zrobić na ścianie cegłę. Nawet nie byłabym w stanie zliczyć ile razy usłyszałam, że cegła jest już niemodna, że wszyscy ją robią, że mi się znudzi, itd. Na początku zaczęłam im ulegać, na szczęście moja projektantka szczerze mi doradziła, że nie ma co sugerować się tym co mówią inni. Jasne może cegła jest już niemodna, ale moda pojawia się, przemija, ale także wraca (pamiętacie dzwony, czy kabaretki? Czyżby one znów nie zawitały na światowych pokazach mody?!). Argument o tym, że cegła mi się znudzi uznałam za bezsensowny, przecież wszystko się może znudzić, tak samo jak białe ściany, szare płytki czy tapeta we flamingi. Nie dajmy się zwariować. Jeśli coś naprawdę nam się podoba, to to zróbmy, w końcu to my będziemy na to patrzeć przez kilka lub kilkanaście najbliższych lat…a cegłę można przemalować 😉

Źródło: pinterest / pinterest

Na ten czas, tyle ode mnie 🙂 Obserwujcie mnie na bieżąco, bo planuję więcej wpisów z serii Home&Living 🙂

Koniecznie dajcie znać czy macie jakieś złote zasady przy urządzaniu własnego M4! Mam nadzieję, że wpis będzie dla Was pomocny!

Buziaki,

PaniMajo

Powiązane