4 sposoby na relaks według PaniMajo

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z wpisem, w którym chciałam podzielić się z Wami moimi sposobami na relaks. Nie będą to innowacyjne metody, które odkryłam niczym Kolumb Amerykę 😉 będą to po prostu moje metody, które dobrze się u mnie sprawdzają. Po prostu takie, którymi chciałam się z Wami podzielić.

Wpis powstał we współpracy z marką Many Mornings.

Moje mieszkanie zawsze było dla mnie moją „świątynią” odpoczynku, w której mogę totalnie się wyluzować i czuć się w 100% sobą. Podczas lockdown’u zupełnie się to zmieniło. Dom stał się dodatkowo miejscem pracy, co skutkowało tym, że nie mogłam zostawić w biurze „służbowych stresów”. Wraz z zamknięciem laptopa, nie potrafiłam odciąć się od pracy. Przestrzeń w salonie zaczęła kojarzyć mi się głównie z robotą. Dodatkowo mieszkając z kimś, zamknięcie spowodowało spędzanie ze sobą 100% czasu, co też było dla mnie nową sytuacją. Oczywiście do wszystkiego człowiek potrafi się przystosować, ale to był moment, w którym poczułam, że czas dla siebie, czyli mój czas na relaks potrzebuję wykorzystać z większą uwagą. Pomogło mi w tym kilka rytuałów, które nie wydają się być niczym specjalnym, a jednak inne podejście do nich, bardzo mi pomogło.

1. Poranna kawa

Pracując w biurze, czas na kawę był takim moim momentem na przygotowania się do dnia pracy, wyluzowanie oraz luźne rozmowy z koleżankami i kolegami z biura. Teraz wygląda to trochę inaczej. Kawę nadal przygotowuję sobie przed rozpoczęciem pracy, ale piję ją przeglądając ulubioną gazetę/oglądając serial/słuchając podcastu. Nie myślę wtedy o pracy, nie zaglądam na maila, odcinam się trochę od otaczającego mnie świata. To pozwala mi się rozkoszować tym porannym momentem dla siebie. Piję ją przy służbowym laptopie, ale wykorzystuję go wtedy do relaksu.











2. Czas na książkę

Lockdown to czas, kiedy wiele osób stwierdziło, że to świetny moment aby nadrobić książkowe zaległości. Ja też należałam do tego grona. Oczywiście oczekiwania, oczekiwaniami, a rzeczywistość jaka jest, każdy wie 😉 Za książki wzięłam się dość niedawno i doszłam do tego, że najlepiej czyta mi się je w samotności, w pomieszczeniu, w którym nie ma ze mną dodatkowych rozpraszaczy. Na czas czytania, w telefonie włączam tryb „nie przeszkadzać”, aby bezsensownie nie rozpraszać się powiadomieniami. Często też nakładam na twarz ulubioną maseczkę, zapalam delikatne światło, a w tle leci relaksująca muzyka. Dodatkowo przygotowuję sobie coś do picia, żeby nie musieć odrywać się od lektury i iść do kuchni. Czasem też biorę ze sobą jakieś przekąski. Na książkę staram się poświęcić minimum 30 minut dziennie.







3. Aktywny wypoczynek, czyli rower

Aktywny wypoczynek, to też wypoczynek. Nic nie zastąpi tego wspaniałego uczucia zmęczenia po aktywności fizycznej. Od mojego narzeczonego trochę podłapałam rowerową zajawkę i staram się chociaż raz w tygodniu wybrać się na przejażdżkę. To świetny moment na oczyszczenie myśli, wsłuchanie się w siebie i przełamywanie własnych barier. Odkąd mogę monitorować swoją rowerową aktywność na bieżąco, pokonywanie własnych rekordów sprawia mi wiele frajdy i działa na mnie motywująco. Wiatr we włosach i uczucie zmęczenia, powoduje że wszystkie bolączki dnia codziennego wydają się odległe i dużo lepiej mi się śpi.







4. Akupresura wieloigłowa

Coż to za wynalazek i czy można przy jego użyciu się zrelaksować? Ależ oczywiście! Mata do akupresury wieloigłowej to przedmiot, który daje ukojenie moim plecom, po 8 godzinach spędzonych na krześle, w niekoniecznie najlepszej dla nich pozycji. Jest ultra łatwa w użytkowaniu, ponieważ wystarczy się na niej położyć. Kolce, które się w niej znajdują, wbijają się w punkty na ciele, przynosząc rozluźnienie, zmniejszając napięcie mięśniowe, pobudzając krążenie oraz łagodząc dolegliwości bólowe. My naszą matę kupiliśmy u fizjoterapeuty, ale z pewnością znajdziecie je także w internecie. Ostrzegam, pierwsze 3 minuty są nieprzyjemne i jedyne o czym się myśli, to „kiedy to się skończy?!”, ale później jest tylko lepiej, a po 20-40 minutach stajecie się szczęśliwymi ludźmi 😉 Polecam podczas leżenia włączyć sobie jakąś relaksującą muzyczkę lub ulubiony serial/podcast. Nawet nie zauważycie kiedy minie Wam czas.



To by było na tyle. Te 4 sposoby, pozwalają mi totalnie się zrelaksować i poczuć się dobrze sama ze sobą. Myślę, że bardzo ważne jest to, żeby znaleźć czas aby zrobić coś dla siebie. W końcu to sami ze sobą spędzamy najwięcej czasu i dobrze byłoby, gdyby dobrze nam się ze sobą żyło 🙂

A jakie Wy macie sposoby na relaks? Podzielcie się ze mną w komentarzach! 🙂

Uściski, PaniMajo

Powiązane